Menu użytkownika

Informacje

Serwis wykorzystuje pliki cookies.

Ruch Światło-Życie Bydgoszcz © 2018



sobota, 07 maja 2011 13:07

Miał Kościół i miała Polska swoje wielkie święto - na tę beatyfikację czekaliśmy od momentu pogrzebu naszego kochanego Ojca Świętego Jana Pawła II. Ale czy można mówić o tym w czasie przeszłym? Ja mam wrażenie, że to nasze wielkie święto dopiero się zaczyna, że teraz to dopiero będzie dziękczynienie!!! Dla mnie oczywiste było, że nie mogę nie jechać do Rzymu, choć różne głosy słyszałam dookoła, że tłumy, że i tak do Placu się nie dostaniemy, że zła pogoda...dziwiło mnie, że ci sami ludzie nie mieli takich wątpliwości 6 lat temu, kiedy bez wahania podejmowali decyzję o wyjeździe na pogrzeb. Dlatego w czasie pielgrzymki do Rzymu towarzyszyły mi słowa Psalmu: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy! Nie wolno nam przecież zapomnieć o cudach, które Pan Bóg działał na naszych oczach przez Papieża Polaka. Dlatego wyjazd do Rzymu traktowałam jako moje osobiste świadectwo, że pamiętam, czuwam...

Pierwsze doświadczenie tej pielgrzymki to wielka radość i święto - świętowanie całego Kościoła Powszechnego. Eucharystię przeżywałam w pobliżu Zamku św. Anioła, ze słuchawkami w uszach i oczami utkwionymi w telebim (a raczej jego część:-)) Dookoła mnie różnojęzyczna wspólnota, wszyscy ściśnięci, ale szczęśliwi i wzruszeni. KOŚCIÓŁ po prostu. I pierwsza myśl, mogą sobie mówić inni, że Kościół się kończy, że się rozpada - tu w Rzymie widać było jego siłę i młodość- tę wiosnę Kościoła, o której Jan Paweł II nas pouczał, i na którą nas przygotowywał. Na pięknie przystrojony Plac Świętego Piotra dostałam się dopiero po południu, stojąc w kolejce do Bazyliki, przypatrywałam się fotografiom rozmieszczonym na kolumnach. Każda fotografia oddawała jedno z wydarzeń pontyfikatu, ale zawsze był to Papież w otoczeniu ludzi lub drugiego człowieka. Tu nasunęło mi się określenie może z lekka zapomniane, papież pontifex - budowniczy mostów. Czyż tego Jan Paweł nie czynił tego przez cały pontyfikat? Wyciągał rękę i do Gorbaczowa, i do Ali Agcy, wszystkich obdarowywał Chrystusem. Zawsze się zastanawiałam, kim trzeba być i co robić, żeby takich rzeczy dokonywać. Ojciec Święty zapytany kiedyś, co jest pierwszym zadaniem papieża, odpowiedział: modlić się! Nie modlitwa, ale właśnie modlić się! I to chyba odpowiedź na to moje pytanie - trzeba być człowiekiem modlitwy!

Wróciłam z Rzymu umocniona i z łaską nadziei, że teraz to nowy Błogosławiony z łatwością wyprosi u Pana cud odnowy oblicza ziemi tej ziemi! Papież całym swoim pięknym życiem dał świadectwo wierności Chrystusowi - i do tej wierności też nas zapraszał, a teraz czyni to  jeszcze mocniej. Dlaczego teraz my jego rodacy nie możemy dać świadectwa naszego świętowania i dziękczynienia za dar beatyfikacji, czerpiąc z Jego nauczania i naśladując Go w czynach?  Czy nasze okna nie mogą być ozdobione jego wizerunkami przynajmniej do 18 maja? Czekam na owoce tej beatyfikacji dla świata, Kościoła, dla naszej Ojczyzny. Pan Jezus obiecał siostrze Faustynie, że obdarzy Polskę specjalnymi łaskami, jeśli tylko pozostanie Mu wierna. Oby nie sprawdziło się powiedzenie "Potrafimy się łatwo wzruszyć, ale trudniej nam się ruszyć."

Dla mnie w osobie Błogosławionego Ojca Świętego widzę też zaproszenie dla całego naszego Ruchu, żeby wyciągać rękę do każdego w imię Chrystusa, żeby budować jedność w Kościele, chociażby współpracując z innymi wspólnotami w parafiach, co często wydaje się nam nierealne. Wyciągać rękę do każdego w Imię Chrystusa, to przecież ewangelizować, a  to jest nam właśnie oazowiczom dane i zadane.

Dzięki Ci Jezu za te cuda, których jesteśmy świadkami!
Błogosławiony Janie Pawle II, Głosicielu Nowej Ewangelizacji Módl za nami!
Aleksandra Wachowiak
 

Znak Roku

znak_roku.jpg