Menu użytkownika

Informacje

Serwis wykorzystuje pliki cookies.

Ruch Światło-Życie Bydgoszcz © 2018



piątek, 24 lutego 2012 08:30

Łaski otrzymane za wstawiennictwem Sługi Bożego
ks. Franciszka Blachnickiego

Przed 25 rocznicą śmierci ks. Franciszka Blachnickiego

Trzeci fragment referatu ks. Adama Wodarczyka z ubiegłorocznej Kongregacji Odpowiedzialnych.



Łaski uzdrowień fizycznych

Wiele z osób, które posiadały przekonanie o świętości sługi Bożego, zanosiło liczne modlitwy do Boga za jego wstawiennictwem w różnych intencjach. Wśród spraw, które przedstawiano Bogu w modlitwie wstawienniczej były prośby dotyczące zdrowia fizycznego.

W liście z 30 stycznia 1998 roku do Kurii Metropolitalnej w Katowicach Alojzy napisał o wysłuchanych modlitwach do Boga za wstawiennictwem sługi Bożego, które zanosił w swojej intencji, prosząc o łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej. Modlitwy te zanosił do Boga w 1996 roku, kiedy to zachorował na nowotwór jelita grubego. W 1998 roku, gdy pisał list, był po poważnej operacji. Według jego opisu, rekonwalescencja „przebiegała, mogę powiedzieć z czystym sumieniem w sposób ‘cudowny’. Lekarze zrobili wszystko co w ich mocy, ale działanie szczególnej łaski było widoczne, można powiedzieć, gołym okiem”.

Marta napisała do Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku, że 10 listopada 2000 roku prosiła mieszkańców Centrum o modlitwę za wstawiennictwem sługi Bożego w intencji Macieja, liczącego 27 lat, chorego na chorobę nowotworową. Stan zdrowia chorego był bardzo poważny, według opinii lekarzy, wręcz beznadziejny. Rozpoczęła się modlitwa w intencji chorego, która zaowocowała wielką poprawą stanu zdrowia chorego.

Kazimierz, w liście do Kurii Metropolitalnej w Katowicach napisał 5 lipca 1997 roku, że dzięki modlitwom, które zanosił do Boga za wstawiennictwem sługi Bożego w 1994 roku, jego dwudziestotrzyletnia córka Bożena, chora na padaczkę wróciła do pełni zdrowia. Pisał: „W 1994 roku usłyszałem o słudze Bożym ks. Franciszku Blachnickim. Badania lekarskie nadal potwierdzały, że córka jest chora na padaczkę. Zwróciłem się wówczas z prośbą do niego, aby za jego wstawiennictwem u Boga córka została wyleczona. Około 1995 roku przyjechała z Niemiec koleżanka żony. Żona opowiedziała koleżance o chorobie córki. Koleżanka żony opowiedziała o chorobie córki znajomemu lekarzowi w Niemczech. Córka wysłała do niemieckiego lekarza żądaną dokumentację i wyniki badań wykonane w Polsce ostatnio. Lekarz niemiecki oświadczył, że córka jest już zdrowa. Córka przestała zażywać silne tabletki i czuje się dobrze, jest wesoła. Ja osobiście jestem przekonany, że córka została wyleczona z padaczki dzięki wstawiennictwu u Boga sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego”.

Bolesław, który znał i pamiętał sługę Bożego z lat przedwojennych, kiedy uczęszczał do tego samego gimnazjum co sługa Boży i działał wraz z nim w drużynie harcerskiej, opisuje następującą łaskę wyzdrowienia w 1996 roku z rozległej niszy wrzodowej oraz choroby nowotworowej. „Mam ukończone 73 lata życia. W drugiej połowie maja 1996 roku w wyniku bardzo silnych bólów w okolicach żołądka, udałem się niezwłocznie na badanie lekarskie. Stwierdzono rozległą niszę wrzodową żołądka, a badania histopatologiczne wykazały komórki nowotworowe. W dniu 2 czerwca br. zostałem hospitalizowany, a w dniu 17 czerwca br. przeprowadzono operację, w czasie której usunięto mi całkowicie żołądek, śledzionę oraz inne drobne organy. [...] Jednocześnie zalecono mi przeprowadzenie od 15 lipca br. kuracji uzupełniającej, a mianowicie leczenie chemiczne. Dotychczas otrzymałem już 13 dawek leków chemicznych i leczenie to nadal kontynuuję. Po przebytej operacji odwiedził mnie zaprzyjaźniony z nami ks. Ludwik, który przekazał mi wydany przez kurię życiorys oraz modlitwę o beatyfikację sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Od tego czasu codziennie odmawiam tę modlitwę z prośbami o tak potrzebną mi łaskę pełnego powrotu do zdrowia. Uważam, że moje prośby i zanoszone modlitwy zostały wysłuchane. Przeprowadzone w dniu 29 września br. badanie na tomografie komputerowym jamy brzusznej, nie wykazały żadnych struktur patologicznych ani też powiększonych węzłów chłonnych w obrębie jamy brzusznej. [...] Naturalnie, o moim całkowitym wyleczeniu będzie można powiedzieć po ukończeniu chemioterapii i po upływie pewnego czasu, niemniej według opinii lekarzy i moich własnych spostrzeżeń, dotychczasowy przebieg leczenia wskazuje na znaczną poprawę mego stanu zdrowia oraz widoki na całkowite wyleczenie”.

Maria opisała historię wyzdrowienia jej męża, Kazimierza, który 19 grudnia 1995 roku spadł z drabiny z wysokości kilku metrów. Diagnoza lekarska brzmiała następująco: bezwład prawostronny, złamanie czaszki, rozerwany mózg, krwiak, zachłystowe zapalenie płuc. Kazimierz walczył ze śmiercią. Również po operacji stan był krytyczny, lekarze nie dawali nadziei na dalsze życie, ponieważ pacjent nie słyszał, nie rozumiał, nie mówił i nie poruszał prawą ręką ani nogą. Nie mógł przyjmować posiłków, dlatego w ciągu miesiąca schudł 20 kg. Żona Maria, zaczęła się modlić, wraz z rodziną i przyjaciółmi, o jego uzdrowienie za wstawiennictwem sługi Bożego. Oto jej relacja: „Mówiłam: Panie, nie moja, ale Twoja wola niech się spełnia, jeśli chcesz, Panie, aby Twój sługa ks. Franciszek Blachnicki był wyniesiony na ołtarze, uzdrów Kazika za jego przyczyną. Dużo czasu poświęcałam na modlitwę, również dzieci i wnuki, rodziny z Domowego Kościoła i wielu księży i osób z Ruchu Światło-Życie modliło się za Kazika. W dniu wypadku ks. Jacek odprawił mszę świętą i przez następne trzy dni były odprawiane msze święte o jego życie i zdrowie. W Sylwestra były modlitwy wstawiennicze o zdrowie Kazika. Lekarze: ten, który go operował i ordynator nie dawali nam żadnej nadziei, stwierdzali: nie będzie chodził, mówił, rozumiał, ruszał ręką. Ordynator pokazując mi zdjęcie, pokazał jak duży jest ubytek mózgu. Ja jednak ufałam Panu Bogu, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Byliśmy przy nim ja i dzieci przez wiele godzin dziennie. Kiedy można było ćwiczyć, ćwiczyliśmy nogę i rękę. Pomimo zakazu wejścia do szpitala z powodu grypy – my byliśmy przy nim. Kazik zaczął mówić pierwsze słowa. Około miesiąca zaczął stawiać pierwsze kroki z naszą pomocą. Lekarz, który operował powtarzał «zmartwychwstał». Gdy dziękowałam lekarzowi, powiedział: nie mnie, ale Bogu dziękujcie. 19 stycznia 1996 roku Kazik przeniesiony został na Oddział Rehabilitacji. 23 lutego 1996 roku wypisano Kazika ze szpitala. Wrócił do domu bez pomocy wszedł na czwarte piętro. Przez całe lato pracował na działce. Jeździ rowerem, mówi, rozumie, chociaż jeszcze nie wszystko. [...] Dziękujemy Panu Bogu, Jezusowi i Duchowi Świętemu, Maryi Niepokalanej i Ojcu Franciszkowi Blachnickiemu. Dziękujemy wszystkim: dzieciom, lekarzom, pielęgniarkom, kapłanom, całej wspólnocie, grupom modlitewnym, rodzinie, znajomym. Za wszystko Bóg zapłać. Chwała Panu”.

Małżeństwo Alina i Krzysztof przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Adoptowali dwójkę dzieci. Dopiero po szesnastu latach małżeństwa okazało się, że będą mieli dziecko. Poród nastąpił półtora miesiąca wcześniej od zaplanowanego terminu, 30 lipca 2001 roku. Stan dziecka był poważny, ponieważ nie radziło sobie z oddychaniem. Pojawiło się przetrwałe nadciśnienie płucne, podejrzenie o infekcję bakteryjną. W związku z tym pojawiła się konieczność zaintubowania. Noworodek Krzysztof znalazł się w specjalistycznym Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. 11 sierpnia 2001 roku stan zdrowia dziecka bardzo się pogorszył. W wyniku wtórnej infekcji bakteryjnej dziecko znalazło się w stanie krytycznym, oddychało przez respirator. Pojawiła się posocznica, zakażenie krwi całego organizmu, bakteria przedostała się do rdzenia kręgowego, pojawiło się zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, niebezpieczne dla życia obniżenie poziomu krwi oraz krwawienie do żołądka. Wreszcie nastąpiło zatrzymanie płynów w organizmie. Lekarze orzekli, że z punktu widzenia medycznego nie są w stanie nic więcej zrobić. Przygotowali rodziców na spodziewaną śmierć dziecka. W tej sytuacji matka Krzysztofa, Alina postanowiła nad ranem 12 sierpnia zadzwonić do Krościenka, by prosić o modlitwę za wstawiennictwem sługi Bożego. Alina opisuje te wydarzenia następująco: „Złapałam za telefon. Wykręcałam numery do ludzi i ktoś mi podał numer do Centrum Ruchu Światło-Życie! Ja o niego nawet nie zdążyłam zapytać! Sam do mnie przyszedł! Z wielkim płaczem prosiłam... módlcie się, dziecko mi umiera! Módlcie się o cud całkowitego uzdrowienia... Zaraz zaczynamy się modlić, ale nie wolno płakać! Cały lęk, wszystko trzeba oddać Jezusowi... – usłyszałam w słuchawce. Natychmiast łzy przestały lecieć, uśmiechnęłam się. Jakieś bezpieczne ciepło okryło mnie jakby płaszczem, przeniknęło do serca! Powiedziano mi też o konieczności przebaczenia, jeśli pragnie się uzdrowienia. Pełni ufności pojechaliśmy do szpitala. Biegnie do nas rozradowana lekarka: ... Słuchajcie, ja nie wiem, jak to się stało, ale nad ranem się wszystko zatrzymało! Stan jest ciężki, ale stabilny! A ja na to: Ja wiem! W dwa tygodnie potem Krzyś był już w domu zdrowy całkowicie!”.

Marek opisuje, że w 1998 roku doświadczył uzdrowienia z ciężkiej choroby serca za wstawiennictwem sługi Bożego oraz z zakażenia rany nogi gronkowcem.

Jacek, trzydziestopięcioletni nauczyciel, opisał w liście wyzdrowienie swojej pięćdziesięcioośmioletniej matki, u której lekarze w 1999 roku stwierdzili pojawienie się narośli-guza złośliwego w mięśniu uda, z przewidywanym dalszym rozwojem i przerzutami. Ponieważ Marek, który w młodości uczestniczył w rekolekcjach oazowych, usłyszał o trwającym procesie beatyfikacyjnym ks. Blachnickiego, dlatego postanowił modlić się, wraz z rodziną i przyjaciółmi, o uzdrowienie mamy za wstawiennictwem sługi Bożego. Po pewnym czasie okazało się, że guz nie jest złośliwy i jest możliwy do usunięcia chirurgicznego. Po kilkumiesięcznej rehabilitacji mama Marka mogła normalnie chodzić. Marek stwierdził, że zdaniem lekarzy pierwsza diagnoza o złośliwości nowotworu nie była pomyłką, dlatego uważa, że swoją modlitwą do sługi Bożego udało mu się wymodlić wielką łaskę uzdrowienia dla swojej mamy.

Barbara, matka pięciorga dzieci, nadesłała list, w którym dziękuje Bogu za łaskę wyzdrowienia za przyczyną modlitwy zanoszonej do Boga za wstawiennictwem ks. Blachnickiego, ze stanów lękowych i psychozy poporodowej. Stwierdziła, że wyzdrowienie orzeczone przez lekarza nastąpiło w krótkim okresie czasu, przy czym trzeba dodać, że nie używała ona żadnych leków przepisywanych przez lekarza, gdyż karmiła w tym okresie swoje małe dziecko. Dlatego dziękowała Bogu za łaskę wyzdrowienia, którą przypisuje wstawiennictwu ks. Blachnickiego.

Joanna napisała, że za wstawiennictwem sługi Bożego doświadczyła łaski uzdrowienia. W czerwcu 2001 roku zaczęły wypadać jej włosy. Przepisywane przez lekarzy terapie i środki medyczne w żaden sposób nie skutkowały. Gdy utraciła już połowę włosów, wówczas zaczęła się modlić o zatrzymanie tej bolesnej dla młodej kobiety choroby przez wstawiennictwo ks. Blachnickiego. W tym czasie wybrała się na rekolekcje oazowe Ruchu Światło-Życie do Krościenka. W trakcie rekolekcji doświadczyła zatrzymania choroby i od połowy września 2001 roku jest całkowicie zdrowa.

Aleksandra napisała, że córeczka jej siostry Heleny, po skończeniu pierwszego roku życia, w 1995 roku, zaczęła mieć problemy z przyjmowaniem pokarmów, wynikające ze skazy glutenowo-mlecznej. W wyniku choroby nie mogła jeść produktów zbożowych i mlecznych. Sytuacja była bardzo poważna, dodatkowo matka dziecka wpadła w związku z chorobą córeczki w depresję, ponieważ obawiała się o życie dziecka. W tej sytuacji Aleksandra, wraz z innymi osobami z Ruchu Światło-Życie, rozpoczęła modlitwę za matkę i za dziecko, za wstawiennictwem ks. Blachnickiego. Kilka miesięcy później dziecko okazało się całkowicie zdrowe i może spożywać pokarmy, które przez kilka miesięcy lekarze wykluczyli z jej diety. Również matka dziecka powróciła do pełni sił i zdrowia.

Joanna napisała, że modliła się za wstawiennictwem sługi Bożego ks. F. Blachnickiego o dar zdrowia dla ciężko chorej babci, która cierpiała na daleko posuniętą nerwicę i związane z nią znaczne zmiany w mózgu. W wyniku modlitwy wspomniane objawy chorobowe ustąpiły. Joanna wyraziła ogromną wdzięczność Bogu, ponieważ wierzy, że stało się to za pośrednictwem ks. Blachnickiego.

Fakt wielkiego zaangażowania w działalność abstynencką sługi Bożego był zapewne przyczyną, dla której wiele osób modliło się o łaskę uzdrowienia z choroby alkoholowej za jego wstawiennictwem. Fakt uzdrowienia z choroby alkoholowej, uproszonej za wstawiennictwem ks. Blachnickiego potwierdza Maria, która modliła się za swojego syna Adama, który przez dwadzieścia trzy lata był czynnie uzależniony od alkoholu. Podobne świadectwo pod koniec 2000 roku złożył Stanisław. Przez ponad dziesięć lat zmagał się on z problemami alkoholowymi. Modlitwa za wstawiennictwem sługi Bożego przyniosła mu przemianę i uzdrowienie z tych problemów. Również Barbara dziękowała Bogu za łaskę uzdrowienia jej męża w 1999 roku z nałogu alkoholizmu, uzdrowienie ich małżeństwa oraz uzdrowienie męża z paraliżu. Łaski te stały się udziałem jej męża oraz jej samej na skutek modlitw, które zanosiła do Boga za wstawiennictwem ks. Blachnickiego.

Łaski otrzymane w różnych doświadczeniach życiowych

Krzysztof uważa, że wstawiennictwu sługi Bożego zawdzięcza łaskę ocalenia, kiedy w wyniku depresji spowodowanej bankructwem postanowił w 1994 roku popełnić samobójstwo. To, że w ostatniej chwili zrezygnował z samobójczego kroku, którego miał zamiar dokonać skacząc w przepaść z góry Sokolica, znajdującej się w pobliżu Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku, wynikło z opieki nad nim sługi Bożego. Późniejsze lata stały się czasem, kiedy zainspirowany postacią ks. Blachnickiego, modlił się i doświadczył głębokiego nawrócenia, które między innymi zaowocowało powrotem do wiary w moc sakramentów, czego zewnętrznym przejawem stało się przystąpienie po wielu latach do spowiedzi i przyjęcie komunii świętej. Krzysztof podsumował te doświadczenia następująco: „27 lutego 2001 roku uczestniczyłem w mszy świętej z okazji czternastej rocznicy śmierci ks. F. Blachnickiego, w dolnym kościele w Krościenku, gdzie znajduje się jego grób. W tym dniu uświadomiłem sobie, że w dramatycznych i tragicznych momentach mojego życia od 1992 roku działy się prawdziwe cuda. Są to łaski Boże, których doznałem za wstawiennictwem duchowym księdza Franciszka. Czuję to teraz wyraźnie. Przeżyłem straszną próbę życia i śmierci na szczycie Sokolicy. Ta próba zbliżyła mnie duchowo do księdza Franciszka, którego słowa przypomniałem sobie w krytycznym momencie. [...] W moim odczuciu doznałem łask Bożych za wstawiennictwem duchowym ks. Franciszka Blachnickiego, w szczególności łaski oczyszczenia duchowego i odrodzenia duchowego, łaski zobaczenia światła, łaski uratowania mi życia oraz łaski odnowienia wiary w sakramenty. Dzięki Ci, Boże... Dzięki Ci za życie i świętość księdza Franciszka. Poza tym mój syn Karol, doznał łaski powołania do stanu kapłańskiego, a moja córka Katarzyna doznała łaski wyboru studiów teologicznych”.

Wielu ludzi składało dziękczynienie za uzdrowienie relacji małżeńskich, dzięki modlitwie za wstawiennictwem sługi Bożego. Przykładem takiej wysłuchanej prośby jest relacja Bolesławy, która modliła się o uzdrowienie kryzysu małżeńskiego swojego siostrzeńca. Relację swoją kończy następująco: „Moja gorąca, ufna modlitwa została wysłuchana w dzień wigilijny. Hania doznała nagle duchowego olśnienia. Pomagała mężowi przy urządzeniu wspólnej wieczerzy przy łóżku dogorywającej matki. Wśród łez serdecznych przeprosiła męża za wszystkie krzywdy, jakie mu wyrządziła. Przeżyliśmy wszyscy chwile głębokiej radości i szczęścia. Uważam to wszystko za oczywistą interwencję Bożą i cud miłosierdzia, jakie za orędownictwem swego wiernego sługi, „człowieka wiary konsekwentnej”, ks. Blachnickiego, ofiarował Zbawiciel jako dar niepojęty dla naszej udręczonej rodziny”.

W listach do Centrum Ruchu Światło-Życie składano dziękczynienia Bogu za wysłuchanie modlitw za wstawiennictwem sługi Bożego, dotyczące wielkich trudności związanych z brakiem pracy. Elwira napisała, że znalazła się wraz z mężem w trudnej sytuacji materialnej, kiedy oboje stracili pracę. Przez długi okres czasu nie potrafili znaleźć zatrudnienia. Zaczęła więc modlić się za wstawiennictwem sługi Bożego i po trzech dniach znalazła pracę. Wielu ludzi modliło się za wstawiennictwem sługi Bożego także w innych trudnościach materialnych, takich jak znalezienie mieszkania.

Do Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku oraz do Kurii Metropolitalnej w Katowicach napływały liczne informacje o łaskach, których młodzi ludzie doświadczali, powierzając wstawiennictwu sługi Bożego ważne egzaminy. Uważali oni, że wstawiennictwo ks. Blachnickiego było dla nich bardzo czytelne w tych właśnie ważnych momentach życiowych.

Łaski duchowe

Wśród listów nadchodzących w związku z łaskami otrzymywanymi za wstawiennictwem sługi Bożego pojawiały się również świadectwa wysłuchania modlitw zanoszonych do Boga za wstawiennictwem sługi Bożego o nawrócenie i przemianę serca osób przeżywających życiowe trudności, łączące się z kryzysem wiary i postaw moralnych. Przykładem takiej wysłuchanej modlitwy jest świadectwo Anny i Jerzego, którzy modlili się o nawrócenie własnego syna. Przemianę ich syna, która dokonała się w 2000 roku, uważają za owoc wstawiennictwa ks. Blachnickiego, którego znali osobiście.

Pojawiały się dziękczynienia za wysłuchane modlitwy powierzające Bogu za wstawiennictwem sługi Bożego różne inicjatywy dotyczące pracy wychowawczej z młodzieżą. Wychowawczyni katolicka, Halina, powierzała Bogu prowadzony przez siebie letni wyjazd-kolonie chrześcijańskie dla dzieci i młodzieży. Po wakacjach wielu rodziców podkreślało niezwykłą przemianę duchową swoich dzieci. Pani Halina napisała: „Następnie po 3-4 tygodniach jedna z mam przyszła i pyta: «co wy zrobiliście z moim Tomkiem?, to nie to samo dziecko! Jest grzeczniejszy, spokojniejszy, pogodny, radosny. Jest już kandydatem na ministranta. Sadza mnie w fotelu, sam staje na wersalce i wyśpiewuje Panu Bogu na chwałę wszystkie piosenki, które poznał na kolonii. Śpiewa, pokazuje, a oczy mu się śmieją». Tak bardzo jest teraz pomocą i podporą dla mamy i siostry, choć ojciec ich zostawił. Wierzę, że Ojciec Franciszek wstawiał się za nami do Pana przez cały czas. Wierzę, że się modlił, że mu zależało na naszych próbach ewangelizacyjnych”.

Ludzie składali również podziękowania za wysłuchane za wstawiennictwem sługi Bożego prośby o odkrycie życiowego powołania, pogłębienie życia duchowego, przełamanie różnych trudności i problemów natury psychologicznej i duchowej oraz prośby o rozwiązanie problemów wychowawczych dotyczących dorastających dzieci.

„Księga próśb i podziękowań” przy grobie sługi Bożego

Oprócz listów z informacjami dotyczącymi łask otrzymanych, które nadchodziły do Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku oraz do Kurii Metropolitalnej w Katowicach, dokonywano wielu wpisów do „Księgi próśb i podziękowań”, znajdującej się przy grobie sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego w Krościenku. Były to różnego rodzaju modlitwy, dziękczynienia, krótkie świadectwa składane przez osoby, które przybywały do grobu sługi Bożego z głębokim wewnętrznym przekonaniem o jego świętości. W sześciu księgach, które zostały zapisane na przestrzeni lat 2000-2007, znalazło się kilka tysięcy wpisów, z których część miała formę dziękczynną, a druga część formę próśb za wstawiennictwem sługi Bożego. Oto przykładowy wybór wpisów dokonanych tam na przestrzeni ostatnich lat:

„Sługo Boży uproś w niebie, by moi rodzice mogli, choć raz, uczestniczyć razem w rekolekcjach oazowych. Jest to moim pragnieniem. Uproś im nawrócenie”.

„Sługo Boży ks. Franciszku Blachnicki, dziękuję Ci za wstawianie się do Boga za mego syna Adama-Franciszka, za uzdrowienie go z choroby alkoholowej i proszę Cię, ks. Franciszku, wstawiaj się za mego syna Pawła, córkę Wiesławę i całą moją rodzinę, by nigdy nie ustali na drodze do nieba, zawsze wdzięczna Matka”.

„Rok 1973 – Sewerynówka za Szczawnicą – to moja pierwsza oaza, miałam wtedy 17 lat. To początek drogi, za obecność, na której do dziś jestem wdzięczny Bogu i ks. prof. Franciszkowi Blachnickiemu. To, co zrobił dla nas młodych w tamtym czasie i do dziś przynosi wspaniałe owoce. Jest to wielkie i wspaniałe dzieło”.

„Dziękujemy Ci, o. Franciszku za Ruch, który przyczynił się do jedności naszego małżeństwa”.

„Dziękujemy za szczególną opiekę sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego podczas naszego pobytu w Niemczech, także podczas trwającego w Polsce programu wymiany trójstronnej młodzieży z Niemiec, Ukrainy i Polski często przyzywaliśmy wstawiennictwa sługi Bożego, założyciela Oazy i czuliśmy ciągle orędownictwo w niebie, za co jesteśmy wdzięczni Bogu. Nasza grupa w większości składa się z animatorów, asystentów i kilku uczestników, dlatego tak bardzo drogie jest nam to miejsce. [archidiecezja przemyska]”.

„W jakimś sensie wzrastałem pod okiem ks. Franciszka w Tychach, gdzie rozpoczynał pracę z ministrantami, a potem trzeźwościową. Daleko bardziej może to potwierdzić moje rodzeństwo: brat Joachim, a szczególnie siostra Dorota, która najpierw współpracowała w ruchu trzeźwościowym w Katowicach, następnie od samego początku Ruchu Oazowego w Krościenku. Obecnie, modląc się o rychłą beatyfikację ks. Franciszka, spłacam dług wdzięczności za wszystko, co mi wyświadczył. Ks. Hubert”.

„Uwielbiam Cię, Boże w słudze Bożym ks. Franciszku, naszym duchowym Ojcu, w jego życiu i dziele i proszę Cię za jego wstawiennictwem o łaskę jedności w Duchu Świętym w mojej rodzinie i proszę Cię o uzdrowienie fizyczne małego Józefa (porażenie mózgowe). Dziękuję Ci, Boże za wszystkie łaski otrzymane przez Ruch Światło-Życie”.

„Ojcze Franciszku, dziękuję za każde twoje słowo, dzięki za każdy dzień, dzięki za hojną miłość dla nas młodych lat siedemdziesiątych. Ziarno Twych słów padło na żyzną ziemię. Wdzięczna była animatorka z rodziną”.

„Ks. Franciszku, dziękujemy za ocalenie z wypadku Jasi i Jurka. Przez twoje wstawiennictwo prosimy, abyśmy całą naszą rodziną wzrastali w wierze. Prosimy o błogosławieństwo dla wszystkich kręgów rodzin”.

„Dokładnie dwadzieścia lat temu – w sierpniu 1980 roku, jako uczestnicy Oazy Animatorów Wielkiej Ewangelizacji, usłyszeliśmy Twój głos – wezwanie do życia w prawdzie, która daje wolność. Za dar Ruchu Światło-Życie – niech Bogu będzie chwała! O męstwo i wytrwanie wstawiaj się za nami u Boga, Ojcze Franciszku”.

„Dziękuję Bogu za możliwość przybycia do tego miejsca po dwudziestu pięciu latach. Proszę o błogosławieństwo Boże dla Polskich Misjonarzy w Zambii. Dawna oazowiczka, obecnie pracująca na misjach w Zambii, s. Jeremia”.

„Ojcze Franciszku – Siostry Służebniczki BDNP – dębickie na kilka dni przed złożeniem profesji wieczystej proszą o szczególne wstawiennictwo u Boga i wyproszenie potrzebnych łask na wierność Bogu w swoim życiu do końca”.

„Z wdzięcznością przybywamy do Twojego grobu po dwudziestu paru latach od naszego pobytu na oazach studenckich, teraz jako małżeństwo z czwórką dzieci – Domowy Kościół. To dzięki Twojej wierze Ojcze Franciszku i Ruchowi Światło-Życie zmierzamy razem w naszej doczesnej pielgrzymce, odczytując wolę Ojca Niebieskiego. Pomóż nam, prosimy, dalej ją rozeznawać i wypełniać z całkowitym zaufaniem w Jego miłość i miłosierdzie”.

„Dziękuję Ojcze, za dar Ruchu Światło-Życie i za to, że mogłam w nim być – s. Jolanta, Karmelitanka Dzieciątka Jezus”.

„Ojcze Franciszku, dla którego nie było spraw niemożliwych – proszę Cię we wszystkich ważnych sprawach naszego instytutu Elianum”.

Podsumowanie

Podsumowując opis sławy świętości oraz łask, które wierni otrzymali za wstawiennictwem sługi Bożego, możemy stwierdzić, że sława świętości ks. Blachnickiego jest prawdziwa i naturalna, bazuje ona na świętości życia i heroiczności cnót. Przekonanie to znajduje potwierdzenie szczególnie w czasie licznych nawiedzeń grobu sługi Bożego, kiedy to można zaobserwować ludzi modlących się żarliwie przy doczesnych szczątkach sługi Bożego. Od momentu pogrzebu grób sługi Bożego jest nieustannie nawiedzany, najpierw w Carlsbergu, następnie w Krościenku. Liczne osoby potwierdzają, że zostały wysłuchane za wstawiennictwem sługi Bożego.

Dokumentacja tych łask, które można też czasami nazywać cudami, to dwa potężne tomy. Jest tam naprawdę wiele świadectw opisujących łaski, których doświadczyło wielu ludzi. Jeśli o tym mówię i przytaczam niektóre z nich, to dlatego, że uważam, iż mam taki obowiązek wobec was. Bo skoro moja wiara się buduje, gdy czytam te świadectwa, to dzięki temu, że o tym usłyszycie wasza wiara też zostanie zbudowana, umocniona. Bóg jest żywy, Bóg działa, ma niesamowitą moc w życiu ludzi. Jeżeli z wiarą się modlimy, jeżeli włączamy do tej modlitwy świętych i też naszego założyciela sługę Bożego ks. Blachnickiego, to naprawdę dzieją się rzeczy niezwykłe.

Zachęcam do modlitwy, do tego, żeby była ona bardzo konkretna i żebyśmy też modlili się za nasz Ruch przez wstawiennictwo Ojca Franciszka. Bo jeżeli mamy spełnić swoje zadanie, to ks. Franciszek jest pierwszym, który nam dopomoże w tym, aby te cuda dokonywały się także w przestrzeni jemu najdroższej, czyli przestrzeni nawrócenia człowieka, odnowy Kościoła i odnowy świata.

ks. Adam Wodarczyk

fragment referatu wygłoszonego podczas XXXVI Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie w 2011 r.

Za: Oaza.pl

 

Znak Roku

znak_roku.jpg