Menu użytkownika

Informacje

Serwis wykorzystuje pliki cookies.

Ruch Światło-Życie Bydgoszcz © 2018



czwartek, 09 czerwca 2011 08:59

Czy czasem nie wydaje się Wam dziwne, że mieszkając na co dzień na jednej ulicy, jednym osiedlu, w jednym mieście, czy będąc w tej samej wspólnocie z innymi ludźmi tak rzadko ich spotykacie? "To już muszę specjalnie na Lednicę jechać żeby Cię spotkać?" - takimi słowami przywitałem kolegę na Lednicy i choć w tym było więcej żartu niż powagi to jednak obrazuje pewien fakt: są pewne wydarzenia, takie właśnie jak Lednica, gdzie jeżdżą oazowicze, bo tego potrzebują.

 


Potrzebujemy co jakiś czas takiego wydarzenia z rozmachem, żeby spotkać innych podobnych sobie, którzy wyznają podobne wartości. I choć na polach lednickich spotykają się ludzie różni to jednak piękną rzeczą jest widzieć tysiące i tysiące młodych serc, dla których czasem to może jedyne momenty kiedy są bliżej Boga i rzeczywistości niebieskich, bo codzienność wtłacza ich w zniechęcenie i marazm, a czasem to jedno z wielu wydarzeń w codzienności młodego człowieka, pomagające przezwyciężać właśnie owo zniechęcenie i marazm.

Piękną rzeczą w tej całej rzeczywistości spotkania na polach lednickich jest  to, że chociaż oazowicze jechali z różnych grup i parafii, to jednak chcieli się tam zobaczyć ze sobą. I chociaż te spotkania zawdzięczać możemy technologii jaką jest telefonia komórkowa, to jednak nie brak przykładów takich spotkań "przypadkiem". W każdym razie wczoraj na miejscu historycznego chrztu Polski doszło do swego rodzaju Dnia Wspólnoty. Tak jak się tylko udało tak spontanicznie nazbierało się może nie dużo osób, ale z różnych wspólnot, co było naprawdę radosnym  wydarzeniem. I choć trwało to króciutko to jednak było piękną rzeczą na taką miarę na jaką być mogło. No i nie ma chyba śmieszniejszego wydarzenia w przechodzeniu przez rybę jak spotkać kogoś znajomego po raz drugi tego dnia przypadkiem :D

Żeby nie było, że cała ta Lednica to jedna wielka impreza i bunga bunga to przytoczę pewne słowa o. Jana Góry, które wypowiedział w chwili gdy do ryby szedł pochód narzeczonych, którym miało być udzielone błogosławieństwo. Powiedział wtedy, że: "nie ma co się kurczyć, że się jest przyzwoitym".
I chociaż odniósł to w tamtym momencie do tych osób w kontekście zachowania czystości, to jednak czy nie pięknie to można odnieść do każdej innej dziedziny życia? Przyzwoitość w zachowaniu, w naszej postawie na co dzień, w tym co robimy w domu, w szkole czy w pracy.

Zakończę okrzykiem o proweniencji góralskiej, który wczoraj wielokroć unosił się nad polami lednickimi:
Panu Bogu HEJ!

Tomasz Rusiniak

 

Znak Roku

znak_roku.jpg