Menu użytkownika

Informacje

Serwis wykorzystuje pliki cookies.

Ruch Światło-Życie Bydgoszcz © 2019



czwartek, 18 listopada 2010 07:15

Przed sympozjum nastawiłem się na to, że będę słuchał, dużo się dowiem o ks. Wojciechu Danielskim, o Jego życiu i dziełach. To oczywiście także się stało. W miarę upływu czasu bardziej jednak zacząłem przeżywać ten czas jak spotkanie z wielkim kapłanem, świętym, wręcz jak oazę prowadzoną przez niego. Wszyscy modliliśmy się Jego tekstami, korzystaliśmy z Jego wyborów tekstów biblijnych, komentarzy. Widzieliśmy Jego warsztat pracy, biurko, słuchaliśmy Jego głosu, widzieliśmy zdjęcia: jak sprawował liturgię, jak spotykał się z dziećmi, rodzinami, jak pracował i odpoczywał. To oddziaływało nie tylko na zmysły: wzrok, słuch, nawet dotyk (można było dotknąć materiałów, z których korzystał, które leżały na Jego biurku).

 

Uświadomiłem sobie, że pierwszy raz modliłem się Jego tekstami podczas oazy stopnia podstawowego w Pobiedziskach w 1985 r. dotarło do mniej - że to był przecież rok Jego śmierci, a ja w pewnym sensie wtedy urodziłem się - przeżyłem pierwszą oazę, zachwyciłem się tekstami liturgii godzin tłumaczonymi przez ks. Wojciecha - o czym wówczas nie wiedziałem. To wspólnotowe odmawianie pięknych tekstów zaowocowało z czasem moim zaangażowaniem się w diakonię liturgiczną, co trwa do dziś. Z czasem zacząłem regularnie odmawiać codzienne oficjum - dzięki ziarnu zasianemu przez ks. Wojciecha Danielskiego.

Dotykanie przemyśleń osób znających ks. Wojciecha, jego siostry, współbraci kapłanów, członków Ruchu Światło-Życie, osób, które  prowadził jako spowiednik, współpracowników w pracy naukowej coraz bardziej pogłębiało mój zachwyt. Jaki skarb Bóg dał Kościołowi, dał Ruchowi Światło-Życie,
duszpasterstwu służby liturgicznej! Dawaj nam Boże takich kapłanów, takich kierowników duchowych!
Patrząc po ludzku może nie osiągnął wszystkiego, co mógł - może mógłby obronić habilitację, bo miał kwalifikacje i talent, może mógłby prowadzić życie monastyczne, czego bardzo pragnął. Jednak te dzieła, które faktycznie podjął przyniosły wielki pożytek wszystkim, do których był posłany. Jeden ze świadków wspomniał, że wciąż go prowadzi ks. Wojciech poprzez 100 godzin spowiedzi - świętego słuchania, które przeżył u tego kapłana. Jestem przekonany, że wciąż jeszcze wiele skarbów czeka na nas za sprawą tego kapłana - Człowieka Paschalnego. Same Jego dzienniki liczą 2400 stron!

On życie uczynił liturgią - a co ja mogę zrobić, by podobnie żyć jak On, tak pogodnie przyjmować cierpienie, tak służyć? Ks. Wojciech służył wszystkim, był pogodny - pomimo trudów i cierpień, które znosił. Potrafił nawiązywać dobry kontakt z innymi. A co ja robię, dla tych, do których Bóg mnie posyła?Ostatni wreszcie temat rachunku sumienia - liturgia. Jeden z wykładów: od ministranta do liturgisty pokazywał dojrzewanie ks. Wojciecha w rozumieniu, przeżywaniu liturgii, ale też w prowadzeniu innych do niej. Mistagog. Ja też chciałbym taki być!

Lublin, 2010-11-18, Wojciech Kosmowski

 

Znak Roku

znak_roku.jpg